niedziela, 31 października 2010

Nasze Foty

                                                        nasze miejsce wypoczynku w Kucie

centrum handlowe Kuty ( luksusowe sklepy )

słynna kawa Luwak (jedna zKopi luwak
Z encyklopedii:

Łaskun muzang (Paradoxurus hermaphroditus) - z jego odchodów wydobywa się ziarna kawyKopi luwak, kawa luwak - gatunek kawy pochodzący z południowo-wschodniej Azji, wytwarzany z ziaren kawy, które wydobyte są z odchodów zwierzęcia z rodziny łaszowatych, łaskuna muzanga (Paradoxurus hermaphroditus), nazywanego popularnie cywetą, a lokalnie luwak.

Łaskun bardzo chętnie zjada owoce kawowca. Miąższ owoców zostaje strawiony, ale samo nasiono nie, lecz po nadtrawieniu przez enzymy trawienne i lekkim sfermentowaniu przez bakterie produkujące kwas mlekowy przechodzi przez przewód pokarmowy i jest wydalane. Zwierzę zjada tylko najlepsze owoce, a przez przejście przez przewód pokarmowy łaskuna ziarna kawy tracą gorzki smak i kawa z nich wytwarzana zyskuje nowy, niepowtarzalny aromat. Po oczyszczeniu i wyprażeniu kawę przetwarza się w typowy sposób. Ten gatunek zbierany jest przez ludność z wysp indonezyjskich Sumatra, Jawa, Celebes, a w mniejszym stopniu z Filipin i Wietnamu. Wysoka cena skupu czasem skłania mieszkańców tych terenów do łowienia łaskunów i karmienia ich owocami kawy dla łatwego uzyskania znacznych ilości tego gatunku kawy.


Kopi luwak jest najdroższą kawą na świecie - kilogram kosztuje około tysiąca euro. Wynika to z faktu, że światowe "zbiory" tego gatunku kawy wynoszą zaledwie 300-400 kg rocznie. Głównymi konsumentami są Stany Zjednoczone i Japonia, chociaż staje się dostępna też w innych krajach, w tym także w Polsce[1].




Pomiędzy dobrym, a złym duchem



 "Kultura Balijczyków to niezwykłe połączenie duchowości opartej na hinduizmie Wszystko czym zajmuje się Balijczyk musi być oczyszczone przez ofiarę bogom i duchom: tym dobrym i tym złym, bo jedne i drugie współistnieją tworząc równowagę we wszechświecie. Tylko równowaga pomiędzy dobrem, a złem, bóstwem, a demonem, nocą, a dniem, życiem, a śmiercią daje pomyślność i dobrobyt ."






z wizytą na lokalnym bazarku

                                                                   plaża w Kucie


                                                                     w supermarkecie

                                                          menu w chińskiej restauracji
znak sfastyki  znajduje sie niemal na większości obiektów
 Nazwa swastika pochodzi z sanskrytu i oznacza "przynoszący szczęście"
To Hiter zapożyczył ten znak z religii hinduistycznej

                                             takie cacka (future - designe) można było spotkać
jedna z wielu tysięcy świątyń

wtorek, 19 października 2010

Kolejny dzien w Kucie

Dzisiaj zamiescilismy troche fotek, ale trwalo to okolo dwie godziny.
To juz kolejny dzien w Kucie stolicy serferow. Kilku z nich mieszka w naszym hotelu.
Tak wiec pomalu wyprawa nasza zaczyna dobiegac konca. Dzisiaj pochodzilismy troche po Kucie, a jutro jedziemy na polnoc od Kuty zwiedzac kolejne balijskie atrakcje.
Kuta jest bardzo zatloczona tysiace bialych przemieza ulice, kupujac podroby wszystkich marek roznych towarow ( zegarki, torebki, okulary, kosmetyki ) itp. Na miejscu mozna sobie zamowic kazda kreacje z zachodniego katalogu i zostanie ona precyzyjne wykonana. Cieszymy sie ponadto, ze znajomi czytaja naszego bloga.
Gabrysiu - malpki fajnie tylko wygladaja, sama sie przekonalam kiedy kilka razy wyladowaly na moim ramieniu i glowie w Ubud ( monkey forest).
Postaramy sie jutro cos sklecic i zamiescic fotki, gdyz tym czasem lecimy po skuter na jutrzejsza wycieczke.
Bedzie ciezko bo ruch w miescie niesamowity, czasem dlugo trzeba czekac aby przedostac sie na druga strone ulicy, wiec do uslyszenia na blogu.

Gili jest cudowne....niezapomniane

Widok z Gili Air na Lombok ( wulkan Rinjani)




zachód słonca na Gili Air

 
      
        To nasz sympatyczny kolega ( sprzedawca pereł - piękne z Lomboku)                                 
       codziennie przychodził do nas na plaże i opowiadał nam o życiu na Lomboku
                                                  

                     Widok na wulkan Rinjani na Lomboku( za chmurami ) wysokość 3726 metrów





                                          nasz bungalow na GILI Air z widokiem na morze


                                                      plaza na Gili Air

                           plywanie z zolwiami bylo niesamowitym przezyciem



























poniedziałek, 18 października 2010

Tym razem KUTA na Bali

na Lomboku pada....

                                                       ... a na  Gili Air bardzo rzadko


mapa Gili AIR, MENO, TRAWANGAN

Dlugo sie nie odzywalismy a to dlatego, ze na wyspie Gili Air na ktorej spedzilismy cudowne 8 dni nie bylo internetu. Natomiast byla fantastyczna rafa koralowa. Ale od poczatku, 10 pazdziernika z Ubud udalismy sie rano busem z agencji turystycznej na wyspe Lombok a nastepnie na Gili Air.
Z Ubud do przeprawy promowej w Padang Bai okolo godzina jazdy, potem oczekiwanie na prom ( z Bali na Lombok). Prom plyna okolo czterech godzin do portu w Lembar. Nastepnie kolena podroz busem okolo 2 godzin do przystani lodzi w Bangsai. Z tej przystani mozna poplynac na wyspy Gili : Air, Meno i Trawangan. My wybralismy Gili Air, mala spokojna wyspa wokol, ktorej znajduje sie rafa koralowa. Plywanie w rafie bylo najlepszym zajeciem Andrzeja.
Codziennie nurkowalismy w rafie posrod przepieknych kolorowych ryb. Czasami udalo sie napotkac i poplywac z zolwiami. Woda w oceanie cieplutenka, krystalicznie czysta. MIelismy z naszego bungalowu widok na morze. Tak wiec wypoczelismy wspaniale.
Na wyspie spotkalismy bardzo fajna pare mlodych ludzi z Warszawy. Oczywiscie serdecznie WAS POZDRAWIAMY Ada i Lukasz !
Pozdrawiamy rowniez pare z Krakowa Bozene i Witka dzieki za SMS z Borneo.
Poniewaz dzisiaj jest juz bardzo pozno i jestesmy zmeczeni calodzienna podroza, a internet jest zbyt wolny na wklejanie zdjec, wiec jutro napiszemy wiecej i wkleimy foty. Tak wiec do jutra !
Pozdrawiamy wszystkich znajomych i dzieki za komentarze.

sobota, 9 października 2010

Kolejny dzien w UBUD

Dzisiaj zgodnie z planem po sniadanu przygotowanym przez wlasciciela homestayu ( nalesniki z bananami i miodem ) wypozyczylismy na caly dzien skuter. Kosztowal 40 tys IR ( ok 12 zl , paliwo tu jest po 1,5 zl za litr ). Pojechalismy zwiedzic jaskinie slonia. Jest to miejsce kultu hinduistycznego. Jak i inne swiatynie na Bali bardzo ciekawa a ortoczenie jak zwykle niesamowite. Bujna przyroda, gory, wawozy male swiatynki itp. Nastepnie za rada parkingowego ze swiatyni udalismy sie do odleglej o kilka kilometrow miejscowosci gdzie mialy byc wyjatkowo ladne tarasy ryzowe. Gosc nas nie oszukal i rzeczywiscie widoki niesamowite. Nie wiem czy zdjecia oddadza to co zobaczylismy.
Wracajac do UBUD natknelismy sie na jakas impreze religijna ( ktorych tu wiele ). Balijczycy modla sie i skladaja dary kilka razy dziennie a liczba swiat i roznego rodzaju obrzedow przekracza liczbe dni w roku. Pojezdzilismy jeszcze po okolicy i jestesmy juz po kolacji. Jutro caly dzien w podrozy. Jedziemy i plyniemy na Lombok. Kolejna wyspa a z niej na malenka wysepke Gili Air ( ma 1x2 km ). Jest usytuowana na rafie koralowej i zamierzamy przez tydzien nurkowac i wypoczywac. Z tego co wiemy to nie ma tam internetu a byc moze i pradu tak wiec kolejny wpis za okolo tydzien.




Wjezdzajac czy wyjezdzajac z kazdej strony Ubud wzdluz drogi ciagna sie kilometrami niezliczone ilosci galerii, warsztatow artystycznych. Wyroby miejcowych rtystow: rzezbiarzy malarzy sa piekne. Wielu z nich rob tylko na zamowienie i wysyla w swiat.
I jeszcze jedna rzecz dzisiaj wlasnie skonczylam czytac tu w Ubud ksiazke Elizabeth Gilbert - Jedz, Modl sie i Kochaj, ktorej akcja rozgrywa sie w duzej czesci w Ubud.

Podzrawiamy wszystkich i do zabaczenia

piątek, 8 października 2010

TO JUZ UBUD.......



                                          Wskoczyla mi malpa na plery i czeka nie wiem na co !







                                        nasz przewiewny bungalow w Ubud tym razem bez AC







Dzisaj po dwoch godzinach jazdy busem od Loviny dotarlismy do Ubud. W Ubud co rusz spotykamy blade twarze, nawet znajomych z Bromo ( wszystkie rasy sie tu mieszaja) sporo Japoncow, Kanadyjczykow , Holendrow, Niemcow etc. Ceny w Ubud faktycznie sporo wyzsze niz w Lovinie. Bungalowy z wiatrakiem 150 000 IR. Po znalezieniu bungalowu udalismy sie na zwiedzanie miasta. Na koncu glownej ulicy znajduje sie Monkey Forest ( Gaj malp). Wstep 20.000 IR . Malpy bardzo cwane jak tylko zobacza banany podlatuja i potrafia nawe z kieszeni wyciagnac !
Jutro bierzemy skuter i jedziemy do wsi na pola ryzowe. Pojutrze czeka nas przeprawa na kolejna wyspe tym razem Gili ( 4 -5 godzin promem ) .